O mnie

ZAKLINACZKASNU.PL

Dlaczego psycholog zajął się tematyką związaną ze snem dzieci? Dlatego, że sam miał problem ze snem swojego dziecka 😉

Witaj, miło mi Cię poznać 🙂

Nazywam się Emilia Dziadosz i od 2006 roku zajmuję się snem dzieci.
Moja historia jest dość banalna (choć kiedy zaczynałam, ponoć byłam jedyną osobą w Polsce zajmującą się tą tematyką). Zaczęłam szukać rozwiązań jak pomóc mojemu dziecku i sobie wysypiać się lepiej, kiedy moja starsza córeczka regularnie zaczęła mi organizować kilkanaście pobudek każdej nocy. Nie było dla mnie rozwiązaniem zostawić jej by się wypłakała i ze zmęczenia zasnęła. Która mama zdobyłaby się na coś takiego(!?)

15 lat temu nie było takiego łatwego dostępu do wiedzy. Może nie wiecie, bo pewnie jesteście młodsi ode mnie ;), ale internet w domach wtedy funkcjonował zupełnie inaczej- przewód, łączenie się poprzez telefoniczne łącze i czekanie, czekanie…;).
W Stanach Zjednoczonych czy w Wielkiej Brytanii nie było też tylu osób zajmujących się tą tematyką, nie było kursów dla konsultantek snu.
Większość wypracowywałam sama wspierając się różnymi dostępnymi na rynku poradnikami, ale przede wszystkim wiedzą np. z zakresu psychologii rozwojowej, zdobytą na studiach.

20180609-IMG_5741--1140x1710

KAŻDY POTRZEBUJE SNU, prawda?

Mama musi mieć siły zajmować się dzieckiem, nawet jeśli trzyma w ręku zbawienną dawkę kofeiny (kto zdążył zauważyć, że nawet podwójne espresso po kilkunastu pobudkach, po kilku miesiącach nie ma mocy?;))

Moja córeczka zaczęła przesypiać noce mając 6 miesięcy i to kilku dniach. Czułam się jak nowo narodzona. Wieczory dla mnie, poranki radosne…

Z pomocą mojej koleżanki (dziękuję Kasiu!) zrozumiałam, że warto pomóc też innym mamom i zaczęłam zajmować się tym zawodowo. Na początku działało to jedynie na zasadach tzw.”poczty pantoflowej”. Nie miałam nawet strony www. Przez jakiś czas funkcjonowałam jako „Mammamia”. Po jakimś czasie zmieniłam nazwę na „ZAKLINACZKA SNU”.

Zaufały mi cudowne osoby w Szpitalu św.Zofii w Warszawie i zaczęłam również przyjmować pacjentów w przyszpitalnej przychodni oraz prowadzić zajęcia w ramach Szkoły Rodzenia „Zosieńka” już w 2012 roku (czyli, o matko!, ponad 9 lat temu).
Brałam udział w piknikach rodzinnych, podczas których udzielałam bezpłatnych porad, udawało mi się pomagać coraz większej ilości niewyspanych rodziców.

Pomogłam nie tylko sobie i mojej córeczce (potem drugiej;)), ale mogłam pomagać mamom na całym świecie. Odzywały się do mnie Polki mieszkające w różnych zakątkach świata- Dubaj, Stany Zjednoczone, Belgia, Francja, Niemcy, Wielka Brytania, Norwegia, Dania, Irlandia, Czechy, Słowacja, Hiszpania, Włochy… „bywałam” w różnych miejscach naszego globu;).

I co najważniejsze… to naprawdę cudowne uczucie gdy lubisz swoją pracę, masz świadomość, tego, że pomogłaś nie jednej rodzinie:)

 

Przewiń do góry